II Liceum Ogólnokształcące im. Ks. Jana Twardowskiego w Oleśnicy

NAWIGATOR INFORMACJI PRIORYTETOWYCH

 

Przypominamy, że w najbliższy piątek, 6 grudnia mija termin złożenia Indeksów Stypendysty za miesiąc listopad. Indeksy można zostawić w sekretariacie szkoły, u p. Marty Wójcik lub w sali 54.

 

.

Spotkanie z legendą polskiego kina

zdjęcie - spotkanie z Lindą pażdiernik 2013 MOKiSW październiku klasa 2e miała okazję uczestniczyć w spotkaniu z Bogusławem Lindą. Aktor ciekawie mówił o swojej pracy, a także odpowiadał na zadawane przez uczniów pytania. Dotyczyły one warsztatu jego pracy oraz stworzonych kreacji filmowych. Całość zakończyła się rozdawaniem autografów i robieniem pamiątkowych zdjęć.

Samo spotkanie odbyło się w MOKiSie i poprzedzone zostało projekcją filmu „Jasne błękitne okna" w reż. Bogusława Lindy. Poniżej załączamy recenzję tego obrazu filmowego.

 

 

(Za) wysokie oczekiwania – recenzja „Jasnych błękitnych okien" Bogusława Lindy

Melodramat w reżyserii aktora kina akcji – tak w dużym skrócie można ująć „Jasne błękitne okna", jeden z czterech filmów wyreżyserowanych przez Bogusława Lindę. Pozornie krzywdzący, zdawkowy opis jest jednocześnie bardzo trafnym podsumowaniem tego, co widz zobaczy na ekranie.
Obraz, zrealizowany z niebanalnym zamysłem, już na etapie produkcji wzbudzał zainteresowanie, intrygował przede wszystkim osobą samego reżysera, na zawsze obecnego w polskiej, post-komunistycznej popkulturze jako Franz Maurer. Ciekawość wzbudzał również dobór obsady – w rolach pierwszoplanowych aktorki identyfikowane z produkcjami serialowymi, a na drugim planie prawdziwe legendy polskiego kina z Marianem Dziędzielem i Jerzym Trelą na czele. Powierzenie zdjęć Arkadiuszowi Tomiakowi i muzyki Wojciechowi Waglewskiemu również było trafnym wyborem i, w oczach wielu, dobrą wróżbą: cokolwiek powstanie, nie zawiedzie oczekiwań widza ze strony czysto technicznej.

Wszystkie te czynniki wskazywały na powstawanie obrazu co najmniej godnego uwagi, interesującego pod wieloma względami. Być może wygórowane wymagania powodowane tymi czynnikami doprowadziły do klęski filmu – Bogusław Linda najwyraźniej nie był w stanie zrealizować swoich założeń i zamiast pierwotnej, wzruszającej historii opartej na pomyśle Beaty Kawki (jednej z głównych aktorek), pokazał widzom jej spłyconą, niezapadającą w pamięć wersję, najeżoną stereotypami i nieogicznymi wątkami.

Przede wszystkim, wspomniane stereotypy. Większość akcji rozgrywa się na polskiej wsi, którą (najwyraźniej) scenarzyści i sam reżyser chcieli ukazać do bólu, no właśnie, stereotypowo: alkoholizm, przemoc w rodzinie, wszechobecna nędza i zacofanie. Wszystkie te cechy nie wzmacniały wiarygodności obrazu.
To samo można powiedzieć o aktorach, przede wszystkim tych najważniejszych – Joannie Brodzik nie udało się stworzyć wiarygodnej bohaterki, lub po prostu nie udało się jej odnaleźć w swojej de facto pierwszej, poważnej roli. Nieco lepiej zagrała Beata Kawka, jednak i ona wypadła blado na tle aktorów drugoplanowych, którzy w swoich rolach pokazali kunszt i wieloletnie doświadczenie. Na szczególną uwagę zasługują tu kreacje Jerzego Treli i Barbary Brylskiej – mimo niewielkiej ilości czasu spędzonej na ekranie, udało im się stworzyć barwne, interesujące postaci, przyciągające uwagę samą obecnością w kadrze.

Niektóre wątki były nielogiczne. Nie rozumiem w jakim celu metamorfozę ojca Beaty (Marian Dziędziel) z nadużywającego alkoholu w bogobojnego, trzeźwego męża i ojca zaprzepaszczono jedną sceną, a w zasadzie jednym zdaniem wypowiedzianym przez bohatera. Wątek Artura, a więc postaci granej przez samego Lindę, był od początku do końca prowadzony nieskładnie, co w efekcie stworzyło niewyraźną, nijaką postać z taką samą historią.
O tym, że jedna z dwóch, zawsze mówiących sobie prawdę przyjaciółek, bez chwili namysłu postanawia okłamać (okłamywać) drugą w raczej niebanalnej kwestii, lepiej nie wposminać.
Podjęty w filmie motyw przemijania, czasu, który nigdy się nie zatrzymuje, został w gruncie rzeczy postawiony z boku – gdyby nie przypominające o nim wstawki i aż nazbyt wymowne zakończenie, widz nie byłby świadom jego obecności.

Podsumowując, obraz Bogusława Lindy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Wprawdzie nie okazał się kompletną klęską reżyserską, ale daleko mu do doskonałości. Tym filmem Linda udowadnia chęć i zdolność do zerwania ze swoim dawnym wizerunkiem, jednocześnie pokazując, że gatunki poważne (a więc również melodramat) są dla niego niewątpliwym obiektem fascynacji, ale wciąż jeszcze nie do końca zgłębionym.

Jakub Kujawa kl. 2e

 

 
 
 
 
 
 
Najważniejsze bieżące projekty:   Współpracujemy między innymi z:   Hosting:  
erasmus1 ZSQUAD logo szkola z klasa 20
Podniesienie jakosci logo
 talenty
 
uniwersytet logo wroclaw PolitechnikaWroclawska Uniwersytet SWPS uniwersytet przyrodniczy wroclaw WyzszaSzkolaHumanistyczna   datanet aktualne  
inne    .  .  .  .   pozostali           Copyright© by II LO w Oleśnicy
.. . .  .  . . .   . . . . .