Przygoda z robotami
Za nami kolejne dwa spotkania z robotyką na Politechnice Wrocławskiej, z którą nasza szkoła realizuje porozumienie o współpracy. Grupa ciągle powiększała się liczebnie – pod tym względem wykonaliśmy 120% normy.
Nie było nam szkoda wolnych dni (większość zajęć odbywała się w soboty), słońca i spokoju czterech własnych ścian. Z zacięciem oddawaliśmy się takim zajęciom jak lutowanie, wiercenie, przykręcanie i montowanie elementów elektronicznych. Niektórzy z nas po raz pierwszy mieli w rękach lutownicę czy wiertarkę. Nie zabrakło błędów w postaci wywiercenia otworu w niewłaściwym miejscu czy przewiercenia płytki montażowej zamiast jej nawiercenia. › ![]()
Ale szybko się uczyliśmy i gdyby projekt trwał dłużej doszlibyśmy do perfekcji. Montowanie kabli do silników też nie było takie trudne, jak nam się wydawało. Wymagało jedynie usunięcia izolacji z przewodów i przylutowania w odpowiednim miejscu. Więcej czasu zajął nam montaż układu jezdnego robota, kołowego lub gąsienicowego. Aby mieć pewność, że robot będzie sprawny całość konstrukcji musiała zostać sprawdzona przy użyciu odpowiedniego oprogramowania. To zadanie pomogli nam wykonać prowadzący zajęcia pracownicy Politechniki – Pan Łukasz Leśniak z Wydziału Mechanicznego i Pan Michał Ogórek z Wydziału Elektroniki. Program wykrywał wady związanie z montażem, które należało usunąć.
Przy okazji, w części teoretycznej poznawaliśmy rodzaje montowanych w robotach i innych urządzeniach czujników i mechanizmów ich działania. Kiedy roboty zostały już zmontowane należało wgrać odpowiedni program umożliwiający robotom poruszanie się, unikanie przeszkód, jazdę po linii czy zatrzymywanie się. W pierwszym etapie wykorzystaliśmy gotowe, dostępne oprogramowanie, ale największym wyzwaniem było stworzenie własnego programu w języku programowania C i w odpowiednim środowisku. Tworzone przez nas programy umożliwiały robotom poruszanie się w określonych kierunkach i nadaną prędkością, umiejętnością rozpoznawania przeszkód, obrotem wokół własnej osi itp. Po ich wgraniu roboty ruszyły i reagowały na komendy napisane we własnym programie! I to była największa frajda. Każdy z nas poczuł się jak wielki konstruktor zdolny do nadania „życia” urządzeniom mechanicznym. A świadectwem naszych zmagań z elektroniką będą wykonane przez nas roboty, które wzięliśmy ze sobą do domów.