+48 71 314 22 22

    STRIEZELMARKT Z TWARZĄ MARILYN MONROE

    Czy jarmark bożonarodzeniowy, nawet ten najstarszy w Europie (czytaj w Dreźnie, organizowany w tym roku po raz 590. !), na który wybraliśmy się w ostatni poniedziałek, był nas w stanie czymś zaskoczyć? Rozmachem? Być może, choć nasz wrocławski, przynajmniej rozmiarami i wachlarzem oferty, temu saksońskiemu wcale nie ustępuje (250 do 215 stanowisk na korzyść Wrocławia! – to tak tylko jako statystyczna ciekawostka). Cenami? Raczej na pewno nie! Wizyta we Wrocławiu, żeby zachować ten sam punkt odniesienia, dokuczy portfelowi nie mniej, jak ta drezdeńska. No to może chociaż atmosferą? Zdania są podzielone, bo to skomplikowana kwestia gustu, a gustach się nie dyskutuje. Poniedziałek był w Dreźnie raczej spokojny. Do tego pięknie przyświeciło nam słońce, a i temperatury raczej bardziej wiosenne niż zimowe. No, może trochę powiało, żeby nie było tak różowo…

    A propos różu. Tu pojawia się zaskoczenie z pytania na wstępie do tego tekstu. Otóż zaskoczyła nas z pewnością cena… Marilyn Monroe, w sumie jej popiersia, stworzonego z miśnieńskiej porcelany, wycenionego na, bagatela, 150.000 euro. Sprzedanego, jak głosiła, umieszczona na szlachetnym kawałku papieru przy popiersiu, dyskretna informacja. A gdzie rzeczony róż? W ustach gwiazdy. Zmaterializował się w postaci różowego balonu, z miśnieńskiej – a jakżeby inaczej – porcelany, wydmuchanego przez Marilyn w wyniku przeżuwania przez nią… gumy z miśnieńskiej porcelany? Tego ostatniego niestety nie wiemy. Nikt nie sprawdził ani nie zapytał.  

    Wizyta w miśnieńskiej manufakturze porcelany, którą odwiedzamy przy okazji pobytów na bożonarodzeniowym jarmarku w Dreźnie, zawsze robi ogromne wrażenie. Nie tylko zgrabnie przedstawiona historia europejskiej porcelany, ale także plastycznie przedstawiony proces jej produkcji i, w końcu, współczesne wyroby spod znaku dwóch skrzyżowanych mieczy i ich, przyprawiające o zawrót głowy, ceny. Tak, te robią wrażenie zawsze i na każdym.

    W tym roku, żeby dopełnić obrazu achów i ochów, odwiedziliśmy jeszcze uznawaną za najpiękniejszy sklep mleczarski na świecie, drezdeńską mleczarnię Pfund (die Dresdner Molkerei Gebrüder Pfund), założoną w XIX wieku przez braci Pfund, do dziś słynącą z pięknych, ręcznie malowanych płytek stworzonych przez renomowaną firmę Villeroy & Boch. Szklanka pysznego mleka tamże to wydatek 1 euro. Raczej nie robi wrażenia. Cena oczywiście. Mleko za to, pychotka.

    Dziękuję wszystkim uczestnikom z klasy 3a, 3b, 3c, 3d, 3e oraz 2b i opiekunkom (p. Agnieszce Śliwińskiej, p. Agnieszce Jezierskiej i p. Małgorzacie Wojtczak, która dodatkowo wzbogaciła naszą wiedzę o kontekst historyczny stolicy Saksonii) za bardzo udany wyjazd.

    Maciej Swędzioł